artykuly

Nie mówmy o tym czego nie ma, pogadajmy o tym co jest

Minęły wybory. Uformował się nowy rząd. Nastały czasy pracy nad wcieleniem do praktyki haseł wyborczych, obietnic i deklaracji. Były też hasła dotyczące nieruchomości. Zwycięska partia deklarowała otwarcie swoją niechęć do podatku katastralnego czyli podatku naliczanego od wartości nieruchomości. Wtórował jej znany powszechnie przedsiębiorca Roman Kluska, który swoje poparcie dla partii osadzał między innymi na tej deklaracji. Być może przy tej okazji warto przyjrzeć się szerzej daninom publicznym pobieranym obecnie od posiadaczy nieruchomości w kontekście składanych deklaracji wyborczych.

Aktualnie obowiązują w Polsce dwa sposoby pobierania stałej daniny publicznej od posiadaczy nieruchomości: podatek od nieruchomości oraz opłata za użytkowanie wieczyste. Zasady naliczania podatku od nieruchomości określone zostały w ustawie z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych. Sposób naliczania opłaty za wieczyste użytkowanie zdefiniowano natomiast w ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami.

Opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości podlegają: grunty, budynki i ich części oraz budowle lub ich części związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Podstawę opodatkowania stanowią: dla gruntów – powierzchnia, dla budynków lub ich części – powierzchnia użytkowa a dla budowli wartość  stanowiąca podstawę obliczania amortyzacji niepomniejszona o odpisy amortyzacyjne. W przypadku budowli całkowicie zamortyzowanych – ich wartość z dnia 1 stycznia roku, w którym dokonano ostatniego odpisu amortyzacyjnego. Obowiązujący obecnie podatek od nieruchomości jest kombinacją podatku od wartości oraz podatku od parametrów fizycznych. Stawki podatku od nieruchomości określa rada gminy a gmina jest ich beneficjentem. Wpływy z  tego podatku stanowią pokaźną część budżetów polskich gmin. Górny pułap stawek określony został w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych. Radzie gminy dano możliwość różnicowania wysokości stawek dla poszczególnych nieruchomości przy uwzględnieniu ich lokalizacji, sposobu wykorzystywania, rodzaju zabudowy, stanu technicznego oraz wieku budynków. Innymi słowy cech, które mają decydujący wpływ na wartość nieruchomości. Tak się jednak składa, że rady gmin rzadko manipulują przy wysokości stawek opodatkowania. Preferują stawki na poziomie najwyższym z możliwych.

W praktyce jak Polska długa i szeroka obowiązują niemal powszechnie jednolite stawki podatkowe. Niezależnie więc czy jesteśmy w centrum Warszawy czy też na głębokiej prowincji stawki mamy w Polsce na zbliżonym poziomie. Czy jest to właściwa zasada? Warto spytać przedsiębiorców działających poza strefami centralnymi największych polskich aglomeracji.

Niezbyt dobrym pomysłem wydaje się pobieranie daniny publicznej od początkowych wartości księgowych budowli i to w wysokości 2%. Przecież budowle zlokalizowane na nieruchomości wznoszone są z pieniędzy wcześniej opodatkowanych. Opodatkowywanie posiadaczy ogrodzenia, bram wjazdowych czy utwardzeń można uznać za zapowiedź opodatkowywania od innych przedmiotów, w których posiadanie wejdą polscy przedsiębiorcy. Przyglądając się obowiązującemu obecnie mechanizmowi naliczania podatku od nieruchomości można stwierdzić, że i on daleki jest od doskonałości i wymaga zmian. Szkoda, że tego tematu w kampanii wyborczej nie poruszano.

Prócz podatku od nieruchomości niemała rzesza podmiotów wnosi w Polsce opłaty roczne za użytkowania wieczyste nieruchomości. Opłaty te dotyczą wyłącznie gruntów. Właścicielom  gruntów, którymi mogą być gminy lub Skarb Państwa nie wystarcza płacony podatek od nieruchomości. Prócz niego wyciągają rękę po daninę naliczaną tym razem od rynkowej wartości gruntów. W przypadku gruntów wykorzystywanych na cele mieszkaniowe opłata roczna wynosi 1% wartości gruntu a dla nieruchomości gruntowych wykorzystywanych na cele gospodarcze – 3%.  Wysokość opłaty rocznej może być aktualizowana nie częściej niż raz w roku. Przy wzrastających cenach gruntów jest to niemałe i rosnące obciążenie dla użytkowników nieruchomości. Czy i w tym przypadku można liczyć na niechęć rządzących wobec opłat ustalanych od wartości?

W deklaracjach wyborczych mówiło się często o negatywnym stosunku do podatku katastralnego czyli podatku od wartości nieruchomości. Mówiło się więc o czymś czego nie ma. Nie mówiło się natomiast o tym co jest. Wieloletnie przyzwyczajenie do obowiązujących obecnie systemów poboru daniny publicznej od posiadaczy nieruchomości nie może być wystarczającym argumentem przesądzającym o ich jakości. Nad obecnym sposobem opodatkowania też trzeba popracować. I to głównie dla dobra podatników.

Wojtek Nurek

źródło: Realexperts Sp. z o.o.

TAGI